Co prawda Rio Bravo oraz Burn After Reading nie należą do bożonarodzeniowych hitów, ale u mnie tego roku nieźle się w tej roli sprawdziły.
Jak wiemy Rio Bravo jest odpowiedzią Howarda Hawksa na W samo południe Freda Zinnemanna. Reżysera tak ubodła wizja szeryfa w wykonaniu Gary'ego Coopera (który, jego zdaniem, biegał tylko po całym miasteczku błagając o pomoc), że sam postanowił nakręcić film o tym, jak naprawdę zachowywało się w sytuacjach kryzysowych społeczeństwo Dzikiego Zachodu. Tutejszego szeryfa - Johna T. Chance'a (John Wayne) - nikt nie lekceważy, i to on sam dobiera sobie współpracowników (choć wybór ma dość ograniczony, to prawda). Jego autorytet zostaje wystawiony na próbę, kiedy aresztuje brata wysoko postawionej miejscowej szychy. Od tej pory całe miasteczko - za wyjątkiem kilku prawych towarzyszy- zwraca się i knuje przeciwko niemu, starając się odbić bandziora. Zaczyna się gra z czasem. John Wayne oraz jego pomocnicy: Dude, leczący się z alkoholizmu zastępca szeryfa (Dean Martin), Stumpy, rubaszny acz utykający na jedną nogę staruszek (Walter Brennan) oraz Colorado, nieco beszczelny lecz inteligentny młodzieniec (Ricky Nelson) muszą wytrzymać do czasu przyjazdu szeryfa stanowego. A na dodatek w miateczku pojawia się piękna kobieta, która przyjechała dyliżansem (a takie damy, jak wiadomo, są najniebezpieczniejsze) i nie ma wcale ochoty nim odjechać...
Teraz wykonujemy przeskok w czasie o pięćdziesiąt lat i lądujemy we współczesnych Stanach Zjednoczonych, bezlitośnie wykrzywionych w filmowym zwierciadle braci Coen. Gatunkowo Burn After Reading (Tajne przez poufne) to komedia, ale w rodzaju tych, gdzie śmiech zamiera nam w gardle. Galeria niewyobrażalnych kretynów zaludniająca tę historię jest doprawdy wyjątkowa: sfrustrowany były agent CIA, postanawiający z zemsty na pracodawców opublikować swoje wspomnienia (John Malkovich), jego zimna, aseksualna żona, wnosząca o rozwód, gdy tylko mąż traci pracę (Tilda Swinton), jej kochanek (George Clooney), nałogowy kobieciarz, wielbiciel parkietów i erotycznych zabawek oraz dwójka "najgorszych szantażystów świata" (Brad Pitt oraz Frances McDormand), którzy wchodzą w posiadanie dokumentów Malkovicha i za pieniądze z okupu chcą opłacić operacje plastyczne tej ostatniej. Ciąg absurdalnych problemów, w które się pakują bohaterowie komentują, śledzący ich, agenci CIA, ale nawet oni nie potrafią zrozumieć zależności przyczynowo-skutkowych rozgrywających się na ich oczach wydarzeń. Ostatecznie akta śledztwa lądują w archiwach z adnotacją "Burn After Reading".Z dwóch bożonarodzeniowych filmów wyłaniają się dwie absolutnie odmienne wizje świata. Twardy, brutalny ale sprawiedliwy mikrokosmos Rio Bravo, gdzie solidarność, przyjaźń czy masa innych niemodnych wartości ostatecznie trimfują, zderza się z do cna zdemoralizowanym Waszyngtonem, w którym królują pogoń za sławą, umiłowanie pieniądza, zdrada i bezduszność. W finale kamera Coenów odlatuje ponad chmury, żeby pokazać ze zdjęć satelitarnych nasz nieszczęsny ziemski glob. Trzeba przyznać, mało to optymistyczna diagnoza, ale godna polecenia nawet w te ciepłe i rodzinne święta. Wszak ujrzeć Clooney'a fachowo dopytującego się kochanek o rodzaj drewna na parkiet - bezcenne.
A jeszcze w bonusie nieśmiertelna "Rio Bravo song"
http://www.youtube.com/watch?v=AAg_mJueEmM
Rio Bravo (1959)
reż. Howard Hawks
wyst. John Wayne, Dean Martin, Angie Dickinson, Walter Brennan, Ricky Nelson
Burn After Reading (2008)
reż. Joel i Ethan Coen
wyst. John Malkovich, Tilda Swinton, George Clooney, Frances McDormand, Brad Pitt
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz